Postaw Na Zdrowie

Witamina C lewoskrętna, czy syntetyczna?

lewoskrętna witamina c działa jak naturalna witamina c Czego jeszcze nie wiesz o syntetycznej witaminie C?

Właściwie to nie ma tygodnia, a czasem dnia, abym, głównie od czytelników mojej książki o witaminach,  nie otrzymywał pytań o preparaty witaminowe. Częste są  dywagacje za i przeciw syntetycznym witaminom, kwestie czy dany związek to jest lewoskrętna witamina c, czy jest przyswajalna w X, czy Y procentach, w jakim stopniu wykorzystywana biologicznie (nie mylić z przyswajalnością!), ile jest jej w moczu po spożyciu dużej dawki, itp. Zwykle przesłaniają one jedną, mało znaną cechę, którą ma współcześnie produkowana syntetyczna witamina C. Świadomość jej istnienia właściwie powinna przekreślać jakiekolwiek dyskusje, czy jest sens kupować/spożywać/przyjmować syntetyczny kwas askorbinowy, nawet jeśli przyjmuje się błędne założenie, że kwas L-askorbinowy to musi być lewoskrętna witamina c.

Rzecz w tym, że dzisiaj większość syntetycznej witaminy C jest produkowana z kukurydzy, bo jest to ogromne i tanie źródło do wykorzystania (w wielu krajach, w tym w USA produkcja kukurydzy jest dotowana przez rząd). No i co z tego?

Ano to, że większość kukurydzy na świecie jest produkowana w USA, Chinach i Brazylii, a w tych krajach ogromna większość areału kukurydzy to odmiany modyfikowane genetycznie. Oznacza to nic innego, jak to, że jest ogromne prawdopodobieństwo, że

syntetyczna witamina C jest produkowana z kukurydzy GMO!

Jeśli nie widzisz nic w tym zdrożnego to twoja sprawa, lecz sugeruję poczytać więcej na ten temat, a w szczególności zapoznać się z argumentami i faktami przedstawianymi przez przeciwników GMO. Jeśli zaś wiesz już sporo na temat modyfikacji genetycznych to zapewne zdajesz sobie sprawę z jakimi zagrożeniami może wiązać się spożywanie produktów wytwarzanych z GMO. Nie będę w tym poście rozwijał tego tematu gdyż w internecie jest sporo na ten temat. Znajdziesz je także na moim fanpage, gdzie zbieram i upubliczniam wiele informacji na temat zagrożeń zdrowotnych.

Niektórzy twierdza, że teoretycznie jeśli nie ma tu struktur białkowych to nie ma problemu z GMO, a może tylko nie wiemy czego jeszcze jeszcze nie wiemy …

Niektórzy zarzucają: dlaczego twierdzisz, że to syntetyczna witamina c, skoro powstaje z naturalnego produktu jakim jest kukurydza? Ok, więc prześledźmy jak powstaje:

  • hydroliza skrobi, kukurydza jest poddawana działaniu wysokiej temperatury i enzymów, w wyniku czego powstają cukry proste: D-glukoza
  • uwodornianie, D-glukoza jest przekształcana w D-sorbitol
  • w wyniku fermentacji D-sorbitol jest przekształcany w L-sorbozę
  • acetonowanie (tak! potraktowanie acetonem, który jest zresztą używany także jako prekursor do produkcji narkotyków …)
  • utlenianie w obecności katalizatora, zakwaszanie, płukanie i suszenie otrzymanego kwasu L-glukonowego
  • potraktowanie kwasem solnym daje surowy kwas askorbinowy
  • rekrystalizacja – odsączanie, oczyszczanie, mielenie do postaci drobnego proszku

Czy wiedząc o tych i takich reakcjach fizyko-chemicznyh, które muszą zajść by postał kwas askorbinowy w dalszym ciągu twierdzisz, że takową witaminę c można zaliczyć do produktów naturalnych?

Niektórzy zaś mówią: no ale nie ma gwarancji, że dany kwas L-askorbinowy został wytworzony z kukurydzy GMO. To oczywiście prawda. Rzecz w tym, że nie masz żadnych możliwości sprawdzenia czy tak było i niezależnie od tego, czy jak twierdzi sprzedawca, został on wyprodukowany w Polsce, czy w Chinach to taka opcja jest bardzo realna, szczególnie że w Polsce powstała także wytwórnia teraz powszechnie stosowanego (i bardzo szkodliwego!) syropu glukozowo-frukozowego (tfu!), której właścicielem faktycznym jest koncern Monsanto, czyli największy na świecie producent roślin modyfikowanych genetycznie, a kukurydzy w szczególności (i w dodatku jest to dotowane przez UE). Syrop glukozowo-fruktozowy jest półproduktem do wytwarzania kwasu askorbinowego.

Gwoli ścisłości należy dodać, że opisana powyżej metoda otrzymywania kwasu askorbinowego nie jest jedyną, często stosuje się tez metodą dwuetapową, jednak w praktyce konsument nie ma możliwości sprawdzenia jak wytworzono określony preparat.

Dla przyjmujących syntetyczne witaminy c i zwolenników dużych dawek, kupujących kwas askorbinowy na wagę mam jeszcze jedną niezbyt ciekawą wiadomość: syntetyczny kwas askorbinowy niszczy bakterie w jelitach.

Nie wybiera przy tym jakie, działa jak antybiotyk – niszczy wszystkie, w tym korzystne dla zdrowia i niezbędne dla zdrowia bakterie acidofilne. Gwoli ścisłości należy dodać, że nie ma, a przynajmniej ja nie znam, badań naukowych na ten temat (to znaczy takich, które wyczerpują znamiona eksperymentu naukowego), lecz przeprowadzane doświadczenia prowadzą właśnie do wyżej wspomnianych wniosków (Alan Meyer, AGM Foods) . Zresztą jak powinno ci być wiadomo, albo łatwo możesz to sprawdzić, kwas askorbinowy jest dodawany często do sprzedawanych w marketach soków, konfitur, dżemów, etc. gdzie właśnie wykorzystuje się jego  bakteriobójcze własności. E300, bo takie oznaczenie ma kwas askorbinowy jako konserwant, znajdziesz na wielu etykietach opakowań spożywczych. Jeśli tam zabija bakterie, to w twoich jelitach też.

Alternatywą są preparaty zawierające lewoskrętną witaminę c pochodzenia naturalnego, lecz te zwykle są oferowane przez firmy, które nie dysponują zapleczem naukowo-badawczym i nie posiadają wystarczającego doświadczenia pod względem tego jakie efekty wywołuje dana substancja w organizmie człowieka. Skutkuje to, np. tym, że proponuje się wprawdzie naturalne suplementy na bazie aceroli, czy dzikiej róży, lecz w zbyt dużej dawce w stosunku do tego co jest w określonym czasie wykorzystać organizm i większość tego korzystnego kwasu askorbinowego ląduje w moczu.

Tak więc określenie "drogi mocz po zażyciu witamin" używane przez przeciwników suplementacji w niektórych wypadkach nie jest całkiem pozbawione racji. Gdyby firmy suplementacyjne sprzedające takie preparaty posiadały stosowne doświadczenie w zakresie fizjologii człowieka, lub współpracowały z dobrymi specjalistami w tym zakresie, zapewne potrafiłyby zaoferować preparaty witaminy c, które organizm świetnie wykorzystuje, a nie tylko przyswaja i … wysikuje. Takie preparaty bowiem są na rynku. Korzystanie z nich jednak w wielu przypadkach wiąże się z koniecznością przyjmowania ich kilka razy dziennie, co jednak w sposób oczywisty rzutuje na koszty. Warto wszakże wiedzieć też, że na to by się pozbyć z organizmu nadmiaru kwasu potrzeba dodatkowej energii i wykonania przez organizm bezproduktywnej pracy. Nie oznacza to, że nie można osiągać określonych efektów także przy pomocy syntetycznych form kwasu askorbinowego, czy jego soli. Trzeba jednak wiedzieć co się robi, bo wiele osób opierając się na tym co gdzieś przeczyta i bez znajomości ludzkiej fizjologii usiłuje stosować takie preparaty/związki i nierzadko nawet jeśli osiąga jakieś efekty to nie znaczy, że obywa się to bez dodatkowych efektów, których albo nie widać, albo nie widać w określonym czasie.

Dlatego też na dzień dzisiejszy najsensowniejszym wyjściem do celów profilaktycznych i uzupełniania niedoborów wydaje się być suplementacja preparatami lewoskrętnej witaminy c w większej dawce, lecz z tzw. opóźnionym uwalnianiem, w których dzięki otoczce celulozowej, przez ok. 8 godzin organizm sukcesywnie otrzymuje niewielkie dawki świetnie przyswajalnej witaminy c, która jest w stanie na bieżąco zagospodarować i wykorzystać w blisko 100%.

Sam używam takich preparatów, moja rodzina, znajomi i klienci, a jako konsultant analizy pierwiastkowej, jestem w stanie na bieżąco sprawdzać i docenić wartość prozdrowotną takich suplementów.

Bardzo niewiele jednak jest producentów, którzy dysponują technologią i doświadczeniem pozwalającym na wytwarzanie i oferowanie tak dobrych preparatów i z pewnością nie są to ci, którzy wielkimi literami wypisują w swoich sklepach internetowych, czy w serwisach aukcyjnych "Lewoskrętny kwas L-askorbinowy", czy "Lewoskrętna witamina C". Wystarczy nieco podrążyć temat zadając im dodatkowe pytania, a ci sprzedawcy, albo nie udzielają odpowiedzi, albo odpowiadają wymijająco, albo w ogóle jedynie co potrafią to wskazują to, co gdzieś ktoś coś napisał na blogu, w jakimś portalu, a realia są przecież takie, że w tym temacie każdy może sobie prowadzić bloga i wypisywać co tam chce, albo zamieścić dowolne informacje na swoim hostingu.

Decyzja oczywiście jak zawsze należy do ciebie. Skutki ewentualnie też będą dotyczyć ciebie.

Zostałeś ostrzeżony …

 

Jeśli poznać więcej sekretów witaminy c? Tu masz 80 minut nagrań:

"Witamina C – Poradnik konsumenta"

syntetyczna czy naturalna - lewoskrętna witamina c

Ten artykuł znaleziono używając frazy:

  • witamina c lewoskrętna opinie
  • lewoskretna wit c
  • witamina lewoskrętna co to jest
  • co to jest witamina C lewoskrętną
  • kwas l-askorbinowy jak powstaje
  • kwas l-askorbo co to znaczy lewoskrętny
  • minerały ziemi witamina c
  • vitamina C sentytyczna
  • witamina c z fermentacji kukurydzy
Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • email

3 odpowiedzi na „Witamina C lewoskrętna, czy syntetyczna?”

  • Zgadzam się w zupełności,bez właściwego doboru witamin i minerałów możemy tylko narobić większego zamieszania w naszym organizmie.   Ja znalazłam dla siebie i mojej rodziny suplementy, które są idealnie dobrane w swoim składzie i przyswajają się w 99%.niestety są dość drogie,lecz za żadne pieniądze zdrowia ani życia się nie kupi. Zdrowie to rzecz najcenniejsza,na nim się  nie zaoszczędzi,więc chyba warto zainwestować ,bo bez pieniędzy zdrowia nie będzie.Pragnę nadmienić,że najlepszym lekarstwem dla nas jest żywność,lecz w dzisiejszych czasach niestety nasza żywność  już nie zawiera właściwej ilości witamin i minerałów,a szczególnie ta którą kupujemy w marketach.Więcej w niej substancji konserwujących i odżywczych. i tu się robi problem   c o   j e s c?  Pozdrawiam Olga.

  • Proszę wybaczyć, ale zarzut, że witamina C jest produkowana z kukurydzy GMO jest nonsensowny. Nie jestem zwolennikiem modyfikacji genetycznych – ale akurat w przypadku pojedynczego, czystego związku chemicznego (nie zawierającego białka) nie ma żadnego znaczenia, czy pochodzi on z rośliny zmodyfikowanej, czy też nie. Również opowieści o tym, że witamina C niszczy florę jelitową to bajki. Witamina C nie jest antybiotykiem; kwas askorbinowy, owszem, dodawany jest jako konserwant – ale po prostu w celu obniżenia pH, co hamuje rozwój wielu szczepów bakterii. Warto też dodać, że syntetyczna witamina C była i jest wykorzystywana  – z doskonałym skutkiem – przez lekarzy zajmujących się medycyną ortomolekularną, co powinno wszystkim dać do myślenia. A moda na suplementację "naturalną" witaminą (z aceroli etc.) to tylko sposób na wyciąganie ludziom pieniędzy z kieszeni (bo te preparaty są oczywiście odpowiednio droższe).

    • Kwestia wytwarzania kwasu askorbinowego z GMO polega nie przede wszystkim na tym, że coś jest inaczej w samym związku chemicznym, lecz na tym, że kupując i korzystając z takiego produktu wspiera się tych, którzy GMO wytwarzają, promują i sprzedają. Niezależnie od tego wiec, czy tu szkodzimy sobie bezpośrednio czy nie, to z całą pewnością używając taki produkt finansujemy tych, którzy chcą zmonopolizować rynek żywnościowy na świecie, podporządkować go sobie i czerpać gigantyczne zyski z bardzo szkodliwej dla ludzkiego organizmu żywności. Tak więc korzystając z produktów takich chcąc poprawiać swoje zdrowie popieramy (także finansowo) tych, którzy chcą byśmy tego zdrowia nie mieli, bo wtedy oni na tym też zarabiają krocie.

      Na temat kwasu askorbinowego jest tysiące badań, często ze sobą sprzecznych, bo to zależy od tego kto je robi i co chce udowodnić … Są też takie, które wskazują na niekorzystny wpływ na środowisko w jelitach i moje doświadczenia zdają się to potwierdzać.
      Nie twierdzę, że syntetyczny kwas askorbinowy nie ma zastosowania w przywracaniu zdrowia, bo oczywiście jest sens i potrzeba by go wykorzystywać. Rzecz tylko w tym, że trzeba wiedzieć co się robi i kto co powinien robić. Niestety najczęściej to też jest traktowane jak tabletka do bólu głowy: łyknąć i po sprawie, a to aż tak proste nie jest.

      Ja jestem właśnie za tą „modą” na suplementacją naturalną (bez cudzysłowu), bo od blisko 20 lat mam z tym do czynienia u siebie, w rodzinie, znajomych, na klientach i wiem jakie są efekty i różnica w porównaniu z tymi „na kilogramy”. Trzeba wiedzieć co na co i ile.
      Oczywiście, że jest ona droższa i wcale niekoniecznie dlatego, ż ktoś chce „wyciągać pieniądze z kieszeni”. To gdy się”wyciąga” 30 zł. to jest w porządku, a gdy 80 zł. to już jest be? To proszę pouprawiać sobie taką acerolę, wytwarzać z niej suplementy i sprzedawać tez po 30 zł. dokładając do interesu 80% … Jakość musi mieć swoją cenę, inna sprawa, że niekoniecznie łatwo jest w przypadku suplementów sprawdzić co jest co.
      Jeśli lekarz po studiach bierze za wizytę 80 zł. to jest OK, tak? A jeśli wizyta u wybitnego specjalisty, profesora z trzydziestoletnim stażem wizyta kosztuje 300 zł. to już jest „wyciąganie pieniędzy”? Z suplementami jest tak samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *