Postaw Na Zdrowie

Watch A Cure for Wellness (2017) Movie Online Streaming & Download

WATCH NOW


Quality : HD
Title : A Cure for Wellness
Director : Gore Verbinski.
Writer :
Release : 2017-02-15
Language : English,Deutsch.
Runtime : 146 min.
Genre : Drama, Horror, Mystery, Thriller.

Synopsis :
A Cure for Wellness is a movie genre Drama, was released in February 15, 2017. Gore Verbinski was directed this movie and starring by Dane DeHaan. This movie tell story about An ambitious young executive is sent to retrieve his company’s CEO from an idyllic but mysterious „wellness center” at a remote location in the Swiss Alps but soon suspects that the spa’s miraculous treatments are not what they seem.

WATCH NOW

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • email

2 odpowiedzi na „Watch A Cure for Wellness (2017) Movie Online Streaming & Download”

  • cyt.,,….Rzecz w tym, że oni opisują tylko swoje doświadczenia. Nie są ekspertami, nie mają dużej praktyki, zwykle nie mają przygotowania merytorycznego, nie śledzą na bieżąco tego co się dzieje w danej branży, nie mają możliwość weryfikowania efektów przy różnych dawkach, różnej chronobiologii, etc…."
    Szanowny Panie- po przeczytaniu powyższego, domyślam się, że uważa się Pan za jedyną kompetentną osobę w kwestii doboru odżywek. Czy prowadzi pan instytut naukowy, robi  badania?  Czy ma Pan dowody na to, że ,,Te dyskusje są sterowane jak większość dziedzin w naszym życiu  Czy uważa Pan, że wszyscy oszukują, a Pan jeden mówi prawdę? Nie wszyscy oszukują , tylko trzeba umieć ,,oddzielić  ziarno od plew". Korzystam ze składników odżywczych , które są  dobrane właśnie na podstawie badań naukowych.   Do tego, od prawdziwych naukowców mam wiedzę.  I proszę nie rozsiewać wątpliwości, że ,,nie jesteśmy ekspertami, nie mamy dużej praktyki, czy przygotowania merytorycznego." Kto nie ma, ten nie ma ale nie wolno mierzyć wszystkich jedną miarką. Uprzejmie proszę o informację, skąd Pan czerpie wiedzę? Czy pracuje Pan w instytucie badawczym, że uważa się Pan za eksperta? Informacje zawarte w pańskiej książce (mam tę książkę) są jedynie  kroplą w morzu tego, co  już wiemy na temat przyczyn dolegliwości  zdrowotnych, wspomagania organizmu i efektami, jakie można osiągnąć.
    cyt.,,Suplementacja zaś jest sztuką, a ta wymaga mistrzostwa. O ile jednak w innych dziedzinach nie jest to groźne, o tyle w kwestiach związanych ze zdrowiem, w moim mniemaniu, potrzebna jest odpowiedzialność."
    Jaka tu jest groźba?Co pan sugeruje? Jeśli ma Pan na myśli suplementy  tylko chemiczne- to rozumiem ale jeśli suplementy, które zawierają naturalne składniki, to proszę nie siać paniki!
    A swoją drogą, jeśli pan już wie, to proszę podać na  forum, które firmy stosują oszukańczy marketing. To wszystkim  się przyda, choć, jeśli chodzi o mnie, wiem, czego mam nie kupować.

    • po przeczytaniu powyższego, domyślam się, że uważa się Pan za jedyną kompetentną osobę w kwestii doboru odżywek.

      Domyślanie się w tej kwestii najwyraźniej jest Pani najmocniejszą stroną …
      Ironia jakoś zupełnie nie na miejscu, bo niby z czego miałby wynikać taki wiosek, czy też jakie stwierdzenie ma o tym świadczyć?
      Za to agresja (z czego wynikająca?) już w pierwszym zdaniu zdaje się określać ciąg dalszy ..

      Czy prowadzi pan instytut naukowy, robi badania?

      Nie, nie prowadzę, natomiast od wielu lat współpracuję z taką placówką

      Czy ma Pan dowody na to, że ,,Te dyskusje są sterowane jak większość dziedzin w naszym życiu”

      Tak, mam lecz nie mogę ich upubliczniać ze względu na dobro osób, które w tym uczestniczą.

      Czy uważa Pan, że wszyscy oszukują, a Pan jeden mówi prawdę? Nie wszyscy oszukują , tylko trzeba umieć ,,oddzielić ziarno od plew”.

      Z którego stwierdzenia miałoby wynikać, iż twierdzę jakobym uważał, że wszyscy oszukują?
      Oczywiście, ze nie wszyscy oszukują, natomiast z faktu, że oszukują ci, którzy są „wielcy” (obrotami) wynika skala zjawiska. Innymi słowy: liczący się gracze na rynku oszukują.
      Żeby oddzielić ziarno od plew trzeba najpierw zdawać sobie sprawę z tego, że ziarno i plewy są pomieszane. Temu właśnie ma służyć ten wpis na blogu, jakoże ogromna większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z faktów manipulacji.

      Do tego, od prawdziwych naukowców mam wiedzę.

      Być może. Pytanie od jakich. Dzisiaj bowiem naukowców można wynająć tak jak każdego innego specjalistę. Jak to określa jedne z moich znajomych lekarzy-naukowców: „na dobrą sprawę można dzisiaj udowodnić cokolwiek chcesz. Jest to tylko kwestia odpowiedniej ilości pieniędzy i zastosowanej metody badawczej”. Jest mnóstwo przykładów potwierdzających tę tezę.

      proszę nie rozsiewać wątpliwości, że ,,nie jesteśmy ekspertami, nie mamy dużej praktyki, czy przygotowania merytorycznego.”

      W poście ta treść jasno odnosi się do osób zatrudnianych/wynajmowanych do sterowania i manipulowania dyskusjami. Czy więc to oznacza, ze jest Pani taką osobą?

      Kto nie ma, ten nie ma ale nie wolno mierzyć wszystkich jedną miarką.

      Dokładnie tak. Ja znam osoby, które „pracują” na forach w przedmiotowym zakresie i one nie mają istotnej wiedzy w zakresie suplementacji i wpływu na funkcjonowanie organizmu. Być może są tacy, którzy mają takową wiedzę i to robią, lecz ja nie mam z takowymi kontaktu. Czy Pani zna osoby dysponujące ta wiedzą i zajmujące się właśnie manipulowaniem na forach?

      Uprzejmie proszę o informację, skąd Pan czerpie wiedzę?

      Hm, a kto prosi?

      Czy pracuje Pan w instytucie badawczym, że uważa się Pan za eksperta?

      Czy to znaczy, że Pani kwestionuje moją wiedzę i umiejętności w zakresie znajomości witamin i suplementacji?
      Przede wszystkim: niekoniecznie trzeba być pracownikiem instytutu badawczego by posiadać wiedzę w zakresie suplementacji. Znam dużo osób, które nie pracują w żadnym instytucie, a dysponują ogromną wiedzą, zdarza się też, ze właśnie pracownicy instytutów/labolatoriów/placówek uczą się od takich osobom i wielce sobie to chwalą.
      Uważanie za eksperta to kwestia względna. Zależy z kim się chcemy porównywać. Jeśli z mentorami, od których ja się uczę to zdaję sobie sprawę, że wiele jeszcze nie wiem. Jeśli zaś porównywać z tzw. przeciętnym Kowalskim, czy osobami, które poza ewentualnymi zakupami suplementów nie interesują się tym kwestiami to śmiem twierdzić, że wiem więcej niż 90% z nich.

      Informacje zawarte w pańskiej książce (mam tę książkę) są jedynie kroplą w morzu tego, co już wiemy na temat przyczyn dolegliwości zdrowotnych, wspomagania organizmu i efektami, jakie można osiągnąć

      Nie wiem, którą w tym wypadku książkę ma Pani na myśli, lecz w pełni się z tym zgadzam. Szczególnie, że moje książki są poświęcone innym zagadnieniom niż dolegliwości, co łatwo sprawdzić czytając wstęp, oraz spis treści.

      Suplementacja zaś jest sztuką, a ta wymaga mistrzostwa. O ile jednak w innych dziedzinach nie jest to groźne, o tyle w kwestiach związanych ze zdrowiem, w moim mniemaniu, potrzebna jest odpowiedzialność.” Jaka tu jest groźba?Co pan sugeruje?

      Jeśli nie zna Pani przypadków zaszkodzenia suplementami to to może za mało Pani jeszcze widziała w wym zakresie …
      Groźby są różne. Sugeruję to co widuję stale.
      Pierwszym bardzo częstym zagrożeniem jest aspartam wchodzący w skład niektórych prepratów witaminowych dla dzieci i kobiet w ciąży (!). Jeśli ktoś nie wie co to jest i co powoduje to w Internecie (jeszcze?) jest dużo informacji na ten temat. W skrócie: rakotwórczy, alergizujący, i powodujący „lasowanie mózgu”.
      Zawierają go także preparaty polecane w magazynach dla kobiet i na forach przez osoby typu „kaśka82”.
      Nierzadko można spotkać inne „dobro”: tlenek tytanu, czerwień koszelinowa, żółć nr. 5

      Jeśli ma Pan na myśli suplementy tylko chemiczne- to rozumiem ale jeśli suplementy, które zawierają naturalne składniki, to proszę nie siać paniki

      Nie sieję paniki, tylko pisze na podstawie praktyki. Oczywiście, że preparaty syntetyczne przedstawiają o wiele większe zagrożenie, co wcele nie znaczy, że naturalne nie mogą zrobić „kuku” jeśli ktoś nie zdaje sobie sprawy z określonych mechanizmów. To wcale nie jest tak, jak twierdzą niektórzy dystrybutorzy „produktów pochodzenia naturalnego”, że takowe nie mogą zaszkodzić. Te też jak najbardziej mogą, a dotyczy to nie tylko suplementów, ale nawet jedzenia. Proszę się np. dowiedzieć dlaczego kobietom w ciąży nie wolno jeść wątróbki.
      Dostarczenie organizmowi z zewnątrz niektórych składników odżywczych, nawet naturalnych, skutkuje tym, ze organizm „rozleniwia się” i przestaje produkować dany składnik sam. Oznacza to skazanie go suplementację tym składnikiem do końca życia, lub problemy po jego odstawieniu.
      Tak znany, a wszak przecież tylko naturalny suplement typu koenzym Q10 jest tez tego przykładem.
      Być może Pani wiadomo, że przy suplementacji glukozamina należy robić przerwy. Pewnie nie wszyscy o tym wiedzą i pewnie nie wszyscy wiedzą dlaczego.
      Znam przypadek „naturalnego suplementu”, który zawierał trujący kadm, co pokazała analiza pierwiastkowa na spektrometrze ICP. Po analizie okazała się, że preparat zawierał składniki roślinne pozyskiwane z miejsca, w którym kiedyś zaczęto składować odpady poprodukcjne huty metali.
      Widziałem też przypadek konieczności reanimacji po zadziałaniu tlenku azotu.
      Preparat typu omega 3 (wszak naturalna …) pewnej firmy, jest tania i w większych dawkach powoduje tycie, szczególnie u kobiet odkładanie się tłuszczyku na biodrach.

      A swoją drogą, jeśli pan już wie, to proszę podać na forum, które firmy stosują oszukańczy marketing.

      O takich forów trzymam się z daleka, choćby dlatego, że większość dyskusji obywa się tam na zasadzie „uczył Marcina Marcina, a sam głupi jak świnia”. Nie widzę w tym nic zdrożnego jeśli panie sobie tak plotkują o modzie, ciuchach, zabawkach, czy serialach. Gdy jednak w grę wchodzi ludzkie zdrowie to jest to kwestia moralności i zamiast brać w tym udział staram się ludziom uświadomić istotne kwestie.

      To wszystkim się przyda, choć, jeśli chodzi o mnie, wiem, czego mam nie kupować.

      To świetnie. O to właśnie chodzi by była wysoka świadomość konsumencka.
      Może zechce Pani podzielić się tą wiedzą?

      Reasumując:
      O co tak naprawdę Pani chodzi?
      Przede wszystkim skoncentrowała się Pani na atakowaniu mnie, krytykowaniu, bez jakichś konkretów. W czym rzecz?
      Co spowodowało Pani taką emocjonalną reakcję? Dotknąłem w czuły punkt?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *