Postaw Na Zdrowie

Suplementy

Analiza Pierwiastkowa Włosów – co to jest?

Co to jest analiza pierwiastkowa włosów i dlaczego to rewelacyjna metoda określania stanu metabolicznego organizmu, metabolicznej diety (diety układanej na podstawia zbadania metabolizmu danego organizmu), zapotrzebowania na witaminy, minerały i substancje odżywcze, oraz określana tendencji zdrowotnych. To pozwala "widzieć" problem zdrowotny nawet gdy jeszcze nie ma objawów patologii, czy nie stwierdzono konkretnej jednostki chorobowej, a dzięki temu można podjąć działania mające na celu odwrócenie niekorzystnych tendencji w organizmie.

Analiza pierwiastkowa włosów pozwala także na bardzo efektywne wspomaganie leczenia i rehabilitacji, niezależnie od stosowanej metody leczniczej.

 

 

Chcesz wiedzieć więcej? Wykonać analizę, poznać zasady i procedury?

Wyślij pusty email na adres autorespondera : apw@postawnazdrowie.pl

Zaraz potem, zwrotną pocztą otrzymasz wiadomość z konkretnymi informacjami.

Twój adres email nie zostanie dodany do żadnej bazy danych, listy, itp.

Czy ta omega jest dobra?

> Po przeczytaniu Pańskiego artykułu odnośnie omega-3 mam pytanie – czy preparat X, który od dłuższego czasu stosuję, jest wartościowy i czy Pan by taki polecał?
180 EPA, 120 DHA, inne omega 3 – 40 mg.
> Zdaję sobie sprawę, że lepszy (i niestety dużo droższy) byłby olej z kryla,
> A Pańskim zdaniem? Czy ten pierwszy jest wystarczająco dobry?

 

Przede wszystkim nic nie wiadomo o tej omedze w najważniejszych sprawach, o czym piszę w moim artykule (skąd pochodzi, procesy oczyszczania, etc.).
Osobiście bym nie zdecydował się na taką, szczególnie, że jak twierdzą do konserwacji jest używany ponoć naturalny alfatokoferol (ciekawe skąd), podczas gdy w tokoferolach rolę ochronną przed jełczeniem spełnia tylko izomer typu gamma.
Na preparatach omega bym nie oszczędzał, da się na niektórych innych, ale tu skąpienie pieniędzy to wyrzucanie złotówek, bo kiepskie preparaty po prostu nie spełniają swojej roli. Po co się oszukiwać?

Nie ma fizycznych możliwości by dobry preparat omega 3 był tani.
Wcale nie musi to być olej z kryla. Jeśli Pan chce sukcesywnie kupować (różne) suplementy to mogę Panu umożliwić rejestrację w klubie, wprawdzie odpłatną, ale za to z możliwością kupowania dużo taniej w stosunku do cen detalicznych.

Znowu: dawka witaminy c

> – Układ odpornościowy, ochrona przed przeziębieniem itp.
> Wzmocnienie organizmu. Uważam ze 300% dziennego
> zapotrzebowania to duża dawka, prawda?

witamina c odporność probiotyki prebiotykiTo zależy. powszechnie przytaczana dawka 60-70 mg dziennie jest bardzo … niedokładna. Pytanie dla kogo? Zupełnie inne zapotrzebowanie ma bowiem człowiek ważący 100 kg, w wieku lat 50 pracujący fizycznie na chłodzie i mrozie, jadający tłuste i pieczone mięso, a zupełnie inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze bedzie miała kobieta w wielu lat 25, pracująca w biurze i będąca wegetarianką. Nie można więc po prostu wyciągnąć jakiejś średdniej, organizm ludzki ludzki to nie matematyka.

BTW. tak zwaną normę zapotrzebowania na witaminę C dla ludzi ustalili "naukowcy" w ciągu kilku tygodni obserwacji (…), na podstawie "badań" kilkunastu więźniów, bo przy dawce 60 mg nie dostawali szkorbutu …
Dla wielu osób 800-1000 mg wcale nie jest dawką zbyt dużą, choć odrębną kwestią jest czy powinny być to większe dawki jednorazowe, czy mniejsze, a częstsze.

Reasumując: jeżeli aktualnie jada Pani naprawdę dużo produktów zawierających witaminy, w tym C (owoce, warzywa) i jednoczesne odstawienie jednej dawki suplementu witaminy C nie powoduje zauważalnych zmian to może Pani to zrobić aż do jesieni. Jeżeli jednak jest konieczność istotnego zwiększenia ilości kupowania ekologicznych, lub "swoich" warzyw i owoców to także z punktu widzenia ekonomicznego sensowniejsze jest przyjmowanie suplementu. Nie oznacza to oczywiście, że nie należy spożywać dużo warzyw i owoców, lecz w kontekście zawartości witaminy C naprawdę trudno dzisiaj w ten sposób dostarczać jej wystarczająco dużo.Movie Rings (2017)

Witamina C – poradnik

Kurs audio-wideo o witaminie C  Na rynku jest mnóstwo ofert  najpopularniejszej witaminy c, lecz równie dużo jest w tym temacie manipulacji, niedoinformowania i zwykłego wciskania niezorientowanym klientom zwykłego kwasu askorbinowego jako jakiejś specjalnej witaminy. Bardzo wiele jest suplementów, przy pomocy których sprzedawcy/producenci wprowadzają konsumentów w błąd, często życząc sobie niewspółmiernie dużo pieniędzy w stosunku do wartości preparatu.
 Dlatego stworzyłem poradnik – kurs audio-wideo, który wyjaśnia te zagadnienia i pokazuje różnice pomiędzy suplementami, w których jest naturalna lewoskrętna witamina c, oraz syntetyczna.

    Zamów już teraz ten poradnik, a za minutę możesz dowiedzieć się

          – Gdzie kupić bardzo tanio witaminę C
          – Jak odróżnić kiepską witaminę C od dobrej
          – Które suplementy to nie najlepszy wybór
          – Jakie preparaty lepiej omijać z daleka
          – W jaki sposób  producenci/sprzedawcy manipulują klientami, sprzedając zwykły kwas askorbinowy mówić/pisząc, iż jest to naturalna witamina C.

Zobacz już teraz jak tania, oraz jak dobra może być witamina c

.

Gdzie kupować suplementy?

gdzie kupowac witaminy i suplementy Co jakiś czas zdarza mi się usłyszeć, że ktoś woli kupować preparaty w aptece, czy sklepie, bo w sprzedaży MLM, firmach sieciowych jest drogo.

Zastanawiałem się nad tym z czego wynika takie podejście i jak zwykle przemyślenia, a przede wszystkim dopytywanie się (zadanie tzw. otwartych pytań) dało dość jasną odpowiedź. Brzmi ona dość lakonicznie: homo hipermarketus.

???

Tak, sytuacja rynkowa przez ostatnich kilkanaście lat wykształciła określony rodzaj człowieka, który wydaje się mieć nieco specyficzny sposób myślenia, a więc i zachowania. Bombardowany ustawicznie reklamami, molestowany tzw. promocjami, okazjami, przecenami, itp. ukształtował sobie w głowie określone schematy i nimi się kieruje.

Osoba taka, przyzwyczajona do kupowania w supermarkecie, gdzie ponoć jest najtaniej, patrząc na ceny suplementów w markecie, aptece, czy innym sklepie i na ceny preparatów w sprzedaży bezpośredniej wyciąga prosty wniosek, podyktowany wyuczony sposobem myślenia homo hipermarketusa:  w firmach sprzedaży bezpośredniej jest drogo, bo firma chce mnóstwo zarobić, a dystrybutorzy mają wielkie marże. Skłamałbym gdym powiedział, że nie znam takich przypadków. Są takowe. Jednakże w większości ilości przypadków cena ta jest wynikiem tego, że preparaty są jednak różne od, np. aptecznych: albo naturalne, albo maja lepsze formy związków (np. chelaty), albo mają większe dawki, albo są bardziej kompleksowe, czy tez mają lepsze połączenia (ze względu na mechanizm synergizmu i antagonizmu).

Aptece/markecie/internecie także w odniesieniu do suplementów stosuje marketing podobny jak do proszku do prania, czy szamponów, w tym także min. niskiej ceny za opakowanie (które zawiera mało tabletek).

Dlaczego homo hipermatketus myśli, że jest inaczej w przypadku apteki, czy sklepu? Tam też najpierw zarabia producent, potem hurtownik jeden, potem drugi hurtownik, detalista, a w cenę jest jeszcze wliczona cena reklamy, transportu, itd. Jest jednak oczywiście sprytnie zawoalowane i naiwny klient tego nie zauważ, łatwiej mu prostu autorytatywnie stwierdzić, ze w firmach sieciowych jest drożej … Oczywiście nie zadając sobie trudu sprawdzania co, jak i dlaczego. Sam na tym oczywiście zwykle traci najwięcej, ale zwykle tez nawet tego nei wie …

Generalnie, całe moje kilkunastoletnie doświadczenie wskazuje jednoznacznie:

Firmy sieciowe, MLM, sprzedaży bezpośredniej z zasady mają ewidentnie lepsze jakościowo, wydajniejsze i skuteczniejsze suplementy diety

Cena wszak nie jest, a przynajmniej nie powinna być dla inteligentnego człowieka  jedynym wyznacznikiem wartości produktu. W tym konkretnym przypadku suplementów, oznacza to, że zdecydowanie korzystniejsze jest nabywanie suplementów diety u sprzedawców firm sieciowych (niekoniecznie oznacza to że w serwisach aukcyjnych i sklepach internetowych)

Dlaczego? Ponieważ:

  • gwarancja satysfakcji, suplement jak spódnica, wcale nie musi pasować do danego organizmu, tu możesz go zwrócić nawet częściowo zużyty
  • czas, aptekarz nie ma możliwości stać z klientem pół  godziny i tłumaczyć zalety preparaty, czy też na czym polega różnica pomiędzy tum i innym. U dystrybutora sprzedaży bezpośredniej masz to  zapewnione (a przynajmniej powinieneś mieć)
  • jakość i efektywność preparatów jest zwykle lepsza
  • możliwość (także bezpłatnych)  konsultacji, wielu dystrybutorów dysponuje dość pokaźną wiedzą o preparatach, o ich działaniu, sposobie stosowania i o wpływie na organizm człowieka. Nierzadko jest to równie ważne jak sam preparat
  • dostawa do domu – produkt możesz mieć dostarczony w określonym dniu i godzinie, bez konieczności wychodzenia a z domu
  • możliwość negocjowania ceny, głównie w przypadku zakupu większych ilości, nie do zrealizowania w sprzedaży aptecznej, gdzie co najwyżej otrzymasz niewielki, sztywny rabat w przypadku wyrobienia karty (czyli sprzedania swoich danych osobowych i wyrażenie zgody na wysłanie ci dodatkowych porcji reklam …)
  • masz opcję wykupienia tzw. startera i otrzymania prawa zakupów po cenach dyskontowych, co się ewidentnie opłaca gdy suplementacja jest przewidziana na długi okres, lub korzysta z niej więcej osób w rodzinie, czy wśród znajomych
  • masz możliwość otrzymania najlepszych preparatów jakie są w ogóle na rynku.  Najlepsze suplementy jakie widziałem – best of the best w swojej klasie gatunkowej są rozprowadzane poprzez firmy sieciowe

Nie oznacza to wcale, że wszystkie firmy sieciowe i wszystkie ich produkty są dobre i warte rekomendacji. Jeśli ktoś, poszukując suplementy ogranicza się do wstukiwania nazwy w wyszukiwarkę i przeczytania informacji na stronach pojawiających się w wynikach wyszukiwania to pewnie nie znajdzie tam tego co byłoby dla niego go optymalne, ale znajdzie sporo informacji czasem skutecznie zachęcających do kupienia. Marketing w wyszukiwarkach też wszakże też duża sztuka, a więc i kosztowna.

Sam fakt , że firma jest firmą sieciową jeszcze nie determinuje tego jej produkty są warte rekomendacji i tu tez trzeba wiedzieć jak się poruszać. Ale to już inna bajka …

 

Składy suplementów

Największy problem jest zawsze z wyborem. Myślę, że jeżeli chcemy stosować parę suplementów powinniśmy poczytać ich składy aby odpowiednio je dobrać, aby ich składniki się nie nakładały

Niewątpliwie trzeba czytać skład wszelkich preparatów przed ich zakupem. Rzecz w tym, że samo to jeszcze nie jest wystarczające, jakoże po pierwsze producenci często stosują tu manipulacje i różne sztuczki marketingowe. Przykładowo podają: 200 mg asparaginian magnezu, sugerując, że zawartość magnezu wynosi 200 mg, podczas gdy samego magnezu jest np. 60 mg.

Po drugie, podają, np. chelat cynku.
Jaki chelat? Zależnie od tego jaki to może być świetna przyswajalność, lub całkiem kiepska
Chelat naturalny, czy "wymuszony" (syntetyczny – "powtykane" kawałki metalu co jest widoczne dopiero pod mikroskopem elektronowym, i który to "związek" jest praktycznie nie rozpoznawalny przez ludzki kod genetyczny)?

BTW. całkiem sporo firm/dystrybutorów głośno krzyczy, że ma produkty w postaci chelatów, zapominając, lub "zapominając", czy też po prostu nie mając świadomości, że takowe chelaty przynoszą głównie korzyść tym, którzy je sprzedają …

Po trzecie, nie każdej firmie można wierzyć. Tak jak i w przypadku wielu produktów spożywczych, niekoniecznie to co jest podane w składzie jest faktycznie w zawartości opakowania.

Po czwarte, dobre byłoby wiedzieć jaki jest rzeczywiście określony składnik, gdyż sama nazwa czy wzór chemiczny jeszcze nie wyjaśnia wszystkiego. Kwas askorbinowy z (chińskiej) fabryki i tenże pozyskany z dzikiej róży, czy aceroli to to samo tylko w nazwie. W praktyce suplementacyjnej  różnica jest ogromna.

Po piąte, w wielu przypadkach sam skład jest jaki jest, a ważniejsze są inne elementy.  W suplementach omega3 zwykle są EPA i DHEA, natomiast, co jest bardzo istotne, a zwykle nie podawane w opisie, to skąd pochodzą owe oleje: z przybrzeżnych hodowli w Bałtyku, gdzie woda nasycona jest wieloma toksynami, czy też z ryb złowionych w zimnych wodach oceanicznych.

CLA zawiera … CLA, a kluczem jakości jest to czystość surowca, a tego wszak nie ma w opisie zawartości suplementu.

 

Ale najważniejsze żeby dobrze dobrać sobie zestaw.

To oczywiście prawda. Natomiast w praktyce wcale nie jest tak łatwo właściwie dobrać zestaw preparatów, gdyż wymaga to sporo wiedzy o danym organiźmie, a kierowanie się tylko tzw. zaleceniami, normami wydawanymi przez szacowne instytuty jest niestety  "urawniłowką", a traktowanie każdego organizmu tak samo, bez uwzględniania indywidualności biologicznych, jest drogą na skróty, prowadzącą na manowce i wydawaniem niepotrzebnie pieniędzy.
Może być tak, że 300% "dawki" jest za mało, a w innym przypadku 100% jest za duże.
Stosowanie się wyłącznie do zaleceń producentów i tzw. norm to realizacja celów producentów i urzędów, a nie własnego zdrowia.
Jeżeli chce się dobrze dobrać suplementy to trzeba najpierw wystarczająco dużo dowiedzieć się o swoim orgniźmie.

 

Witamina B Complex uczula?

Co pewien okres czasu czytam w mailu, lub słyszę od potencjalnego klienta, że za suplement typu witamina B complex to on dziękuje, bo ma na to uczulenie. Kiedyś mnie to dziwiło, dopóki nie doszedłem o co tu tak naprawdę chodzi. Nigdy nie miałem tego typu problemów z moimi klientami. Żadna osoba, która nabyła B Complex Plus nigdzie zgłosiła mi potem, że ma problem z uczuleniem na niego. Dlatego nieco dziwiły mnie takie treści. Zastanawiałem się nad tym i odkryłem, że takie uwagi miały tylko te osoby, które nigdy wcześniej nie kupowały ode mnie takiego preparatu. Zacząłem więc sprawdzać. Okazało się faktycznie, uczulały niektórych klientów przeróżne B compositum, ale nie te, które sprzedaję. Jak to jest więc, gdy się przyjmuje kompleks witamin b, a jest to częste i faktycznie potrzebne?

W wyniku dociekań ustaliłem, że problem leży (jak zwykle …) w procesie produkcji. "Mój" zestaw witamin z grupy B jest po prostu odpowiednio filtrowany, pozbawiony puryn, substancji, które mogą powodować uczulenie i dzięki temu może być przyjmowany bezproblemowo właściwie przez wszystkich.

Od tego czasu, dobierając suplementację, nawet gdy klient twierdzi, że ma uczulenie na witaminy, a głównie uczulenie na witaminę witaminę B kompleks pozwalam sobie utrzymać ten preparat w zamówieniu, tłumacząc klientowi, że jestem na tyle pewny tego produktu, iż może brać bez obaw, a jeżeli pojawi się z tym problem to oczywiście może go niezwłocznie odstawić, zwrócić mi pomimo częściowego zużycia i otrzyma z powrotem 100% zapłaconych pieniędzy. Zero ryzyka więc klienci na to idą.

Nigdy nie musiałem z tego tytułu zwrócić ani złotówki. Jak to dobrze być pewnym produktu, który się sprzedaje :)

Ten artykuł znaleziono używając frazy:

  • witamina b complex
  • wit b complex
  • uczulenie na witaminę b
  • witaminy b complex
  • uczulenie na witaminy
  • witamina b kompleks
  • uczulenie na witaminy z grupy b
  • uczulenie na witaminę a objawy
  • cz witamina b daje uczulenie
  • witaminy z grupy b uczulają

Witaminy szkodzą? cz.1

Witaminy szkodzą? Coraz częściej można usłyszeć/zobaczyć/przeczytać, oczywiście internetu nie wyłączając, jakoby przeróżne witaminy były szkodliwe.  Spróbujmy się więc temu przyjrzeć nieco dokładniej.

Po pierwsze, primo, popatrzmy kto pisze takie teksty, kto kryje się za takimi sformułowaniami?

Wystarczy zwykle popatrzeć na samą górę artykułu, lub na sam dół. gdzie najczęściej autorzy zamieszczają swoje imię i nazwisko, tudzież ewentualne dodatkowe informacje o sobie. Cóż widzimy w podpisie artykułów o szkodliwości witamin? Nader często nikt się nie popisuje pod takowym tekstem. Zastanawiające? Zapewne!

Dlaczego więc tak się dzieje? Ponieważ najczęściej treść jest powieleniem/skrótem/swobodną interpretacją innego artykułu, a ten znajduje się tam gdzie jest jakoże tego typu treści są porządane w danym portalu/gazecie/poradniku, etc.

Kto więc pisze pierwotne artykułu , z których później inni ściągają? Najczęściej lekarze/dietetycy, którzy za określone pieniądze, lub korzyści są gotowi podpisać się pod takowym artykułem. Czy to znaczy, że oni po prostu "szmacą się" sprzedając zleceniodawcom? Niektórzy zapewne, inni po prostu wierzą, że tak jest, bo nie zadadzą sobie trudu by sprawdzić samemu, a wszak kłamstwo (manipulacja) powtórzone sto razy staje się prawdą.

Komu natomiast więc zależy na tym, by takie treści były upubliczniane, by jak najwięcej ludzi było zarzucanych i to często, z różnych źródeł takowymi tekstami?

Ano przede wszystkim tym, którym biznes psuje dobre zdrowie ludzi, tym którzy zarabiają wtedy (i tylko wtedy), gdy ludzie chorują. Matka natura bowiem nie tworzy czegoś co jest wzajemnie ze sobą sprzeczne.

Czasem natomiast bzdury piszą, ci którym akurat tego typu treści jest potrzebna by lepiej wypozycjonować sewis internetowy w Google (content is king) i nie przyjmą się oni zbytnio wartością merytoryczną. Sprzedają np. suplementy i traktują to tak samo jakby oferowali papier, drewno, czy stal. Nie specjalnie ważne dla nich jest to, że witaminy i inne suplementy mają bezpośredni wpływ na ludzkie zdrowie.